

Zabrałem się do tego tytułu nie ze względu na główną tematykę tego anime (no może trochę), ale przede wszystkim ze względu na popularność mangi oraz adaptacji anime. Ponieważ lubię zajmować się tematami popularnymi, to Citrus'a po prostu nie mogłem ominąć.

Podoba mi się kreska. Bardzo podobna do mangowego oryginału, o ile nie lepsza. Postacie są bardzo szczegółowe, co jak dla mnie z wizualnego punktu widzenia jest ogromnym plusem w gąszczu średnich wypełniaczy sezonowych, których rysunki oraz inne wszelakie elementy rozmazują się już na trailerach. Tła wypadają całkiem dobrze. Jednak czar pięknych widoczków nie trwa wiecznie. Jedynie pierwsze odcinki prezentują dobrą jakość, lecz im dalej w las tym częstsze spadki jakości. W dziesiątym odcinku ok 19:35 minucie zdarzył się nawet bug w animacji! Muzyka przygrywająca w tle nie robi wrażenia, jest zwyczajnie średnia. Fabuła do szóstego odcinka jest całkiem ciekawa. Podoba mi się homoseksualny motyw miłosny pomiędzy przyrodnimi siostrami. Jest on ciekawy z tego względu, iż pozwala on na tworzenie wielu emocjonalnych sytuacji pomiędzy bohaterkami. Dodatkowo temat ten jest trudny sam w sobie, co nadaje mnóstwo okazji aby zaciekawić widza w meandrach fabuły. W trakcie oglądania można poczuć sympatię do Yuzu i Mei, czego nie można powiedzieć o pozostałych postaciach. Przeszkadza mi fakt, że te same sytuacje uczuciowe są powtarzane aż do porzygu, dzięki czemu w dziesiątym odcinku wyłożyłem żur na to jakie relacje będą miały ze sobą siostry i czy historia zakończy się szczęśliwie. Powtarzanie ciągle tego samego schematu w relacji pomiędzy głównymi bohaterkami nie poskutkowało dobrze.
Co do opening'u - Jest w mojej opinii zwyczajnie dobry, ale nic ponad to. Piosenka jest całkiem lekka i przyjemna. Strona techniczna w większości daje radę, choć nie mogę odeprzeć wrażenia, że montażystę lekko poniosło w krótkim momencie gdy występuje zbyt duża ilość zbyt silnych przybliżeń na twarze Yuzu i Mei. Jest to też moment gdy widać spore braki w klatkach animacji. Jest to spora wada, ponieważ na czołówkę wydaje się zazwyczaj spory budżet, aby widz nie uciekał sprzed odbiornika na widok fekaliów technicznych.
Niestety muszę też ponarzekać na umieszczenie opening'u w pierwszym odcinku. Pojawia się on zdecydowanie zbyt szybko, przez co zdradza on zbyt dużo elementów w dalszej fabule. Najchętniej nie umieszczałbym go w ogóle, lub wrzuciłbym go w ramach ending'u, co przy okazji zalepiłoby małą dziurę, która tworzy się pod koniec odcinka.
A co z właściwym ending'iem? Nic nadzwyczajnego. Szkoda czasu na rozwodzenie się o nim.
Niedomaga animacja, z czym można się szybko pogodzić już po pierwszym odcinku. Montaż pomiędzy scenami wypada po prostu dziwnie. Wygląda to tak jakby ktoś na siłę uciął fragment zbyt wcześnie aby sztucznie przyśpieszyć daną scenę, lub chciał wyciąć ją całkowicie. Rozumiem tworzenie w ten sposób skrótów, albo chęć dodania odpowiedniej dynamiki. Jednak nie tutaj. Ten zabieg jest wykonywany nagminnie.
Przykładowo, w 2:40 drugiego odcinka rozkręca się całkiem niezła akcja w łazience pomiędzy głównymi bohaterkami. Jednak reżyser chyba nie miał za bardzo pomysłu jak zakończyć tą scenę, tak więc w środku akcji umieścił cięcie które natychmiast przenosi nas do innej sytuacji, która ma miejsce kilka godzin później, a może nawet do następnego dnia. Dlaczego "może"? Właśnie tutaj jest problem. Wydarzenie to kończy się tak nagle, że nawet nie wiemy ile czasu mija pomiędzy dwoma wydarzeniami. O ile wcześniej mieliśmy do czynienia z scenami przejściowymi, gdy główna bohaterka rozmyślała nad różnymi kwestiami przed snem, tak tutaj czegoś takiego zwyczajnie zabrakło. Rozumiem, że autorzy muszą trzymać się oryginału, jednak aby trzymać się go właściwie na tyle, aby dzieło było znośne do oglądania należy stosować odpowiednią narracje. Nie miałem okazji czytać mangi, natomiast tam takie przejście działa zupełnie inaczej i jest mniej kłujące w oczy.
Przeszkadza mi również nadmierna przypadkowość w fabule. Głównej bohaterce zupełnie przypadkowo O C Z Y W I Ś C I E (pozdro dla Mietczyńskiego) udaje się być w właściwym miejscu, o właściwym czasie. Inne sytuacje mają miejsce tylko dlatego, bo a jakże, przypadkowo ktoś jest córką innej postaci, lub ktoś przypadkowo wiąże się z daną osobą, przez co skazuje na przebywanie ze sobą dwóch nie lubiących siebie postaci. Staram się wszystko opisać tak, aby możliwie jak najlepiej ominąć spoilery, tym samym zachęcam samemu do obejrzenia tego tytułu aby doznać tych wszystkich "przypadków", których jest oczywiście o wiele więcej.
Mam też mały problem z nagłym pojawieniem się homoseksualności głównych postaci. I nie, to nie jest spoiler, ponieważ anime to reklamuje się jako Yuri. Zaraz... czy ja użyłem słowa "reklamuje"? Raczej powinienem użyć określenia PRÓBUJE NAM WCISNĄĆ DO RYJA informację z jakim gatunkiem mamy do czynienia. Tytuł obfituje w masę różnych seksualnych prowokacji między postaciami, tylko po to aby natychmiast urwać wątek szybkim cięciem, (o czym już była mowa) lub następnym miałkim i przewidywalnym dramatem.
Osobiście nic do homoseksualności u obu płci nie mam. Jednak mam delikatne przeświadczenie, że wątek miłości pomiędzy Yuzu i Mei pojawia się tak nagle, znikąd. Z resztą... nie tylko u nich. Ten stan rzeczy możemy przypisać wcześniej wspomnianym wszelakim przypadkom.
Wątek o miłości między siostrami miał zapewne wyglądać tak, jakby główne bohaterki dopiero co odkrywały swoje nowe zapędy, jednak w finalnym produkcie przypomina to prędzej nagle pojawiający się i w żaden większy sposób nie uzasadniony wątek. A szkoda, bo postacie głównych bohaterek są całkiem dobrze napisane. (przynajmniej do pewnego momentu)
Gdyby przesunąć to nieco dalej w fabule i stopniowo rozwijać, mogłoby to wyjść o wiele lepiej.
Problemem są też nielogiczne sytuacje. Jedną z nich jest chociażby początek dziewiątego odcinka (spoiler), gdzie Matsuri zaczyna dosłownie molestować Mei. Scena ta jest mocno przesadzona, ponieważ nie wydaje mi się aby tak poważna i zimna osoba jaką jest Mei dała się dotykać w nieprzyzwoitych miejscach totalnie obcej dziewczynie. Swoją drogą, postacie w tym anime cierpią na ciekawy syndrom. Nie zależnie od tego jak bardzo dana osoba jest wysoko postawiona, silna czy poważna - wystarczy ją pocałować albo dotknąć w intymnym miejscu, a z marszu staje się uległa i dostaje swojego rodzaju paraliżu, przez co nie jest w stanie się obronić. Małym wyjątkiem tutaj jest Yuzu, ale tylko momentami... Jeżeli jeszcze nie oglądałeś Citrus, to polecam bacznie obserwować postać Matsuri, ponieważ dzieje się z nią i dookoła niej sporo ciekawych i często głupich sytuacji.
Pod koniec pojawia się jeszcze wątek sióstr bliźniaczek który również jest nafaszerowany masą głupot i oczywistych sytuacji. Jednak szkoda mi już klawiatury na opisywanie tego wątku. Na prawdę.
Jestem w pełni świadom tego, iż jest to tylko anime i nie można tego tytułu brać na poważnie. Szczególnie gdy spojrzymy na to ile rzeczy zostało zrujnowane w tym tytule... Natomiast gdybym miał wyciągnąć jakąś lekcję z tego anime, to mógłbym wymienić między innymi: środowisko lesbijek jest pełne niezdecydowanych, niepełnoletnich i niebezpiecznych osób, kobiety homoseksualne posiadają braki w inteligencji oraz w klatkach animacji, w szkołach dla dziewczyn nie ma nauczycieli lub ci nie przychodzą do pracy. W tytule trudno uświadczyć tych postaci poza pierwszymi odcinkami..
Citrus w pierwszej chwili potrafi ucieszyć i pokazać kilka całkiem fajnym rzeczy. Jednak przez to na ile chorób cierpi ten twór, nie da się go pozostawić z pozytywną oceną. Mam bardzo mocno zmieszane uczucia po obejrzeniu ostatniego odcinka, który jak zwykle nie szanuje naszego zaangażowania i czasu poświęconego na jego obejrzenie.
Jeżeli uwielbiasz kiepskie wątki, marnowanie potencjału, powtarzanie w kółko tych samych wątków oraz brak poszanowania czasu i chęci włożonych w obejrzenie danego tytułu - Citrus jest dla ciebie.
Mocno się zawiodłem w połowie oglądania. Liczyłem na coś mniej sztampowego i bardziej ciekawego, ale niestety. Citrus stał się kolejnym zapychaczem sezonowym nie wartym czasu widza.
Ta recenzja to wyraźny znak, że ten animiec mnie mocno zawiódł.#
19 out of 25 users liked this review